piątek, 17 sierpnia 2012

("Bodyguard") Rozdział 10


Scena erotyczna na czerwono ;)
          Jonghyun wszedł do swojego mieszkania kompletnie znudzony. Bokiem już mu wychodziło to ciągłe siedzenie za biurkiem. Taka praca nie była dla niego. On wolał adrenalinę, akcje w terenie. „Chyba będę musiał jutro pogadać z Onew, aby się za mną wstawił. Może mnie przywrócą”- pomyślał, zdejmując buty i rzucają je w kąt. W domu panował mrok i jedynym źródłem światła była latarnia stojąca pod oknem jego domu. Westchnął, wchodząc do kuchni i od razu kierując się do lodówki. Był głodny i spragniony. Nie zapalał światła. Nie czuł takiej potrzeby. Jego oczy były idealnie przyzwyczajone do ciemności, dzięki długim treningom jeszcze za czasów kiedy był trainee. Wyjął z lodówki sok pomarańczowy i parówki. Nie lubił gotować, dlatego żywił się albo fastfoodami, albo jakimiś przekąskami. Czasem Onew litował się nad nim i przynosił mu obiad zrobiony przez Minzy, jego narzeczoną.

            -Dlaczego po prostu nic sobie nie ugotujesz? – usłyszał za sobą czyjś głos i odwrócił się jak poparzony, instynktownie sięgając za broń ukrytą za paskiem jego spodni. Szybko jednak ją opuścił, widząc właściciela głosu. Był w szoku. Zamrugał kilka razy powiekami, zastanawiając się, czy przypadkiem nie śni. Dopiero po dłuższej chwili zorientował się, że ma otwartą buzię, więc ją zamknął, robiąc krok w stronę intruza.

            -Ugotować ci coś?- ponownie odezwał się chłopak, patrząc na niego swoimi kocimi oczami. Jjong nie wiedział co robić. W jego głowie panował mętlik, a serce waliło szaleńczym rytmem w piersi. Zamknął na chwilę oczy, próbując się uspokoić.

            -Co tutaj robisz?- spytał, zerkając na przystojną twarz swojego byłego chłopaka. Key stał oparty plecami o framugę z rękoma założonymi na piersi. Brązowe włosy miał w lekkim nieładzie, a kocie oczy wpatrzone w niego. Ubrany w czarne spodnie i dopasowaną bluzkę, prezentował się naprawdę świetnie.

            -Stęskniłem się, Jjongie- odpowiedział, a Jonghyun poczuł jak przechodzi go dreszcz, kiedy szatyn wypowiedział pieszczotliwie jego imię. Tęsknił za tym. Za jego głosem, widokiem, zapachem. Chciał do niego podejść i przytulił, ale powstrzymał się. Jednocześnie pałał też chęcią uderzenia go. Dania nauczki za ten ostatni rok, który spędził z dala od niego. Samotność i tęsknota mogła dobijać. Położył broń na dębowym stole kuchennym, nie odrywając od niego wzroku.

            -Nie kłam, Key. Co tutaj robisz?- powtórzył, przeczesując dłonią ciemne włosy. Szatyn zrobił dwa kroki w jego stronę, uśmiechając się nieśmiało pod nosem.

            -Nie kłamię, Jjogie. Jestem tutaj, bo się stęskniłem. Za tobą- wyszeptał, niemal, że uwodzicielsko. Jonghyun chciał mu uwierzyć. Bardzo, ale uraza i ból jaki poczuł, gdy młodszy go zostawił, kiedy zdradził, nie pozwalała mu na to. Zacisnął zęby, mrużąc oczy. Nagle ogarnęła go złość. Niepohamowana złość na chłopaka przed nim. Nawet nie wiedział kiedy jego zaciśnięta pieść wylądowała na twarzy Key. Chłopak zachwiał się, wpadając na ścianę za sobą. Z kącika jego ust popłynęła strużka krwi. Wytarł ją rękawem, uśmiechając w ten swój typowo divowski sposób i powiedział:

            -Okej, należało mi się.

            Jonghyun podszedł do niego, łapiąc za ramiona i przygwożdżając do ściany. Jego zawsze radośnie błyszczące oczy, ciskały teraz błyskawice. Cała złość i gorycz nagromadzone przez ostatnie dwanaście miesięcy właśnie znajdowała swoje ujście. Oddychał ciężko, cały czas zaciskając zęby.

            -Co ty sobie myślisz?! Zostawiłeś mnie, a teraz nagle zwracasz, włamując się do mojego domu i oznajmiasz, że tęskniłeś! Czy ty masz mnie za idiotę?!- wysyczał, zbliżając twarz do jego twarzy. Owiał go dobrze mu znany zapach ananasów, jaki zawsze towarzyszył Key.

            -Nigdy cię za niego nie uważałem- odpowiedział spokojnie Kibum, nie zwracając uwagi na ból w ramionach. Cały czas patrzył jedynie na wykrzywioną wściekłością twarz Blinga. Tą, która śniła mu się każdej nocy. Za którą tęsknił.

            -Powinienem zakuć cię w kajdanki i oddać w ręce agencji!

            Kibum uśmiechnął się, czując pieczenie w lewym kąciku ust. Jjong zrobił krok w jego stronę, przyciskając swoje ciało do jego. Znajome ciepło jakie poczuł, sprawiło, że po jego plecach przebiegł dreszcz. Podniósł do góry swoją dłoń, dotykając pełnych warg Jjonga. Chłopak rozchylił je lekko, napawając się tym dotykiem.

            -Naprawdę tęskniłem- Key spojrzał ponownie w jego oczy, a Jjong poczuł jak powoli zaczyna tracić kontrolę. Zapach chłopaka mamił jego zmysły, widok przystojnej twarzy doprowadzał do szału, a ciepło ciała wzbudzało pożądanie. Zerknął na wargi Kibuma i zanim ten cokolwiek zdążył jeszcze powiedzieć, pocałował go.

            Key westchnął, gdy tylko poczuł znajomą miękkość na swoich wargach. Od razu odwzajemnił pocałunek, smakując cudownych ust. Tak bardzo mu tego brakowało. Już prawie zapomniał, jak słodkie potrafią być usta Jonghyuna. Jak potrafią mamić i uzależniać. Jak zakazany owoc, najlepszy narkotyk. Rozchylił wargi, pozwalając, aby język starszego wtargnął do jego wnętrza. Jęknął, gdy ten przejechał nim po jego podniebieniu. Uścisk na ramionach Key zelżał, a ręce Jjonga powędrowały na szyję chłopaka. Pogłębili pocałunek, kompletnie się zatracając. Puścili w niepamięć samotnie spędzone dwanaście miesięcy i znów poczuli się tak jak dawniej. Kiedy byli razem, zakochani i uzależnieni od siebie. Ich języki splatały się ze sobą w erotycznym tańcu, a wargi muskały się nawzajem. Kibum zarzucił ręce na ramiona starszego, jednocześnie wplatając palce w jedwabiste włosy. Powoli zaczynało brakować im oddechu, ale oni się tym nie przejmowali. Jeśli mieliby teraz umrzeć, nie mieliby nic przeciwko temu. Jednak Jjong oderwał się od Key, patrząc na niego błyszczącymi od wzbierającego pożądania oczami.

            -Prawie zapomniałem jak dobrze smakujesz- wydyszał, próbując złapać oddech. Kibum przejechał językiem po nabrzmiałych od pocałunku wargach, uśmiechając się zadziornie. Pogładził palcami kark starszego, z satysfakcją obserwując jak ten się wzdryga. Gęsia skórka wystąpiła na ciele Jjonga, a na ustach zabłąkał nikły uśmieszek.

            -Chyba skosztuję jeszcze trochę- powiedział, pochylając się nad łabędzią szyją młodszego i przygryzł ją lekko. Key jęknął, odchylając głowę do tyłu, jednocześnie dając mu lepszy dostęp do tego fragmentu jego ciała. Jjong przejechał językiem po jasnej skórze, przenosząc ręce na talię młodszego. Złożył kilka motylich pocałunków na niej, aż w końcu przyssał się do jabłka Adama. Palce Key zacisnęły się kurczowo na jego ramionach, a oddech nieznacznie przyspieszył. Czuł jak przechodził przez niego dreszcz za dreszczem, a oczy zasnuwa mgiełka rodzącego się pożądania.

            -Jjong…- wychrypiał, kiedy ręce Kim wtargnęły pod jego koszulkę. Długie palce przejechały się po nagiej skórze, schodząc na brzuch. Na dźwięk swojego imienia członek Jonghyuna stwardniał nieco, a po ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Oderwał się od jego szyi i powiedział:

            -Pozbądź się broni. Myślę, że nie będzie ci potrzebna.

            Key zmarszczył z niezadowoleniem brwi, gdy Jjong się od niego odsuną, ale postanowił spełnić jego prośbę. Chwilę później na stole leżały jego dwa pistolety, cztery magazynki, nóż, dwa kastety, żyłka i paralizator. Jonghyun uniósł do góry brew, patrząc na kupkę piętrzącą się na blacie.

            -Widzę, że…- zaczął, ale Key ponownie przyssał się do jego ust, przerywając wypowiedź. Zaśmiał się, obejmując go w pasie i oddając pocałunek. Kibum wsadził swoje ręce pod koszulkę chłopaka, dotykając jego idealnych mięśni. Przycisnął się do niego mocniej, pozwalając, aby ich erekcje potarły się o siebie przez materiał spodni. Westchnął, kiedy Jonghyun zaczął unosić do góry jego koszulkę. Odsunął się, pozwalając, aby ten zdjął z niego niepotrzebne odzienie i przygryzł wargę, spoglądając na wypukłość w spodniach starszego. Bling chciał ponownie go pocałować, ale ten nie pozwolił mu na to, sięgając ręką do jego krocza i ściskając je lekko. Jęknął, czując jak jego penis twardnieje jeszcze bardziej. Uwielbiał zachłanność Key. Jego dotyk i to w jaki sposób na niego patrzył gdy był pobudzony.

            Kibum opadł na kolana, niecierpliwymi palcami rozpinając rozporek starszego. Jjong w tym czasie pozbył się swojej koszulki, ukazując jego oczom idealnie ukształtowane mięśnie. Spodnie Blinga znalazły się na podłodze i został w samych bokserkach. Key przejechał dłonią po płaskim brzuchu swojego kochanka, nadal ugniatając jego męskość. W końcu pochylił się nad nagą skórą, drażniąc ją swoim gorącym oddechem. Wsunął język w pępek Kima, jednocześnie uwalniając nabrzmiałego penisa. Jjong wciągnął gwałtownie powietrze do płuc, kiedy młodszy ścisnął palcami jego główkę. Uważnie obserwował dzikie błyski w kocich oczach i język sunący po jego podbrzuszu. Wreszcie ciepłe wargi objęły jego przyjaciela, a on sam poczuł jak miękną mu nogi. Chwycił dłońmi włosy szatyna, zaciskając powieki i odchylając głowę do tyłu. Młodszy drażnił językiem jego członka, przygryzał go i ssał, doprowadzając Jonghyuna na skraj szaleństwa. Gorące dłonie błądziły po jego brzuchu , bokach i plecach, potęgując cudowne doznania. Key uśmiechnął się, delektując się cudownym pulsowaniem członka pod jego językiem. Uwielbiał się z nim zabawiać i tylko Bóg jeden wiedział, jak bardzo mu tego brakowało. Ale to nie było tak, że Kibum ogólnie lubił ssać. O nie. On kochał tylko i wyłącznie tego konkretnego członka i jego właściciela. Przygryzł zębami główkę, dłonią przejeżdżając po trzonie. Przez ostatni rok nie miał nikogo. Z nikim się nie całował, ani tym bardziej nie kochał. Tylko Jjong umiał rozpalić go do czerwoności jednym swoim dotykiem. Tylko on wiedział, jak go zaspokoić. Nikt inny.

            Jonghyun pociągnął delikatnie za kasztanową czuprynę, oddychając nieco ciężej. Czuł, że powoli zbliża się upragnione spełnienie. Wystarczyło by tylko kilka szybszych ruchów dłonią Key, a wystrzeliłby, ogarnięty potężnym orgazmem. Westchnął, wypychając biodra do przodu. Kibum widząc to, wypuścił członka ze swoich ust i się podniósł. Ciemne oczy Jjonga spojrzały na niego z niezadowoleniem. Chłopak jednak nie przejął się tym, tylko pocałował kompletnie spierzchnięte usta starszego. Ten zrozumiał, że młodszy także pragnie nieco uwagi i przyciągnął go do niego. Sprawnie rozpiął jego rozporek, pogłębiając pocałunek. Następnie przekręcił się razem z nim i popchnął delikatnie na stół. Key usiadł na stole, rękoma odsuwając swoją broń. Usta Jonghyuna zsunęły się na jego szyję i dalej na nagą klatkę piersiową. Palce zacisnęły się na twardych sutkach, a z ust szatyna wydobył się głośny jęk. Starszy zaczął ssać ciemne brodawki, rękoma zsuwając spodnie młodszego. Spojrzał w górę, na ogarniętą pożądaniem twarz Key i uśmiechnął się.

            -Ja też tęskniłem- wychrypiał, odwracając go tyłem do siebie. Ręce Key spoczęły na blacie stołu, a po ciele przebiegł dreszcz. Jonghyun zaczął całować jego kark i plecy, wdychając odurzający zapach ananasów. W końcu złapał go za nagie pośladki, ugniatając je lekko. Key miał najseksowniejszy tyłek jaki kiedykolwiek widział. Nikt, nawet najbardziej ponętna laska nie miała tak idealnych pośladków. Przygryzł zębami płatek ucha młodszego i wsunął w niego jeden palec. Chłopak wygiął się jak kot, wypinając bardziej tyłek i rozszerzając nogi. Bling dołożył jeszcze jeden palec, z satysfakcją słuchając kocich pomruków młodszego. Ponownie zaczął całować jego szyję, drugą ręką chwytając za penisa Key.

            Kiedy młodszy był już dobrze rozciągnięty, wyciągnął z niego palce i lepiej się ustawił. Najpierw pocierał jego wejście swoim członkiem, obserwując jak na plecy Key występują kropelki potu. Chłopak poruszył niecierpliwie biodrami, ponaglając go do działania. W końcu zaczął się w niego wsuwać, ostrożnie, aby nie zrobić mu krzywdy. Żadne z nich nie pomyślało o jakimkolwiek żelu, przez co ból jaki odczuł Key był nieco większy niż zazwyczaj. Ale on nie zwracał na to uwagi. Wiedział, że to tylko chwilowe i za kilka sekund ogarnie go cudowna przyjemność. Zacisnął dłonie na blacie stołu, a po policzku spłynęła mu jedna słona łza.

            -W porządku?- wysapał Jjong, delikatnie gładząc go po plecach. Pokiwał głową, próbując się przyzwyczaić. Całe jego ciało płonęło z pożądania. Każdy skrawek jego skóry błagał o ugaszenie pożaru, jaki w nim rozgorzał. Jęknął kiedy Jonghyun zaczął się w nim poruszać. Powoli i delikatnie, nie chcąc dodawać mu więcej bólu. Ale Key już go nie czuł. Na jego miejsce wstąpiła przyjemność, przyprawiając go o zawroty głowy i cudowne łaskotanie w podbrzuszu. Poruszył się, dając starszemu znak, że ma przyspieszyć. Zrobił to, oddychając coraz szybciej. Bliskość i ciepło bijące z ich ciał, potęgowały tylko uczucia. Dawno nagromadzone emocje, właśnie znajdowały swoje ujście. Key opadł na stół, jęcząc coraz głośniej. Tego mu było trzeba, za tym tak tęsknił. Za bliskością Jonghyuna. Zacisnął mocno powieki, kiedy zaczął ogarniać go upragniony orgazm. Krzyknął, przez moment mając w głowie pustkę. Jjong doszedł chwilę później, udając się prosto do gwiazd. Oba ciała wstrząsały konfuzje cudownej ekstazy, a serca powoli wracały do normalnego rytmu. W tym momencie oboje poczuli, jakby cofnęli się w czasie. Jakby znowu byli razem.

5 komentarzy:

  1. O.M.G (!!!) *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Co, jak co ale seks to Ty opisujesz niesamowicie ^^ Mam wrażenie, że tutaj się nie spieszysz, wszystko jest piękne ujęte, a w "normalnych" historiach oszczędzasz refleksji, opisów etc. Chociaż mogę się mylić.

    OdpowiedzUsuń