niedziela, 23 grudnia 2012

Świątecznie ;3

Jako, że święta zaczynają się już jutro, postanowiłam złożyć: Kirke, Lilyth, Nat, Shimi~, Lemon Ace, Kaeru, Natalii Gajewskiej, i_want_youu, 2min story, C.Blue, Kasumi~Chan, YunSoo, Aki.-, Kociarze, Neekoo~, @justus~, Cynthii, Angel, Yunns :3, Hoshi, Hikari, NoTrespassers, Mańce Zośce, Claire Dane, Lee JuKi, UruhaGazettE, Kiki, Nala-san, KatMarAne, Yoona, Datenshi198, TaeRin, NaomiHirose, mi rai, Shensheu, Kashi, Kinga ssia, Paośka W., Misao_, Sumire, Vincent Caramel, Reike, Ziutencja, joze, Evil_Panda, Emi Usami, Aigoo~, Lee Yui, Oli, Magdalenie Wąs, Magdalena B, Sandra Bartuzel, Hannami, Dominice Dagmarze, ChisanaSekai, Rose, Yun &It;(^.^&It;), Yumeki, Alex JoRea, Jousette, Akemisan, Klaudia~, Lotusowa, Ariana Kira Shirihane, Mary N., Milena Kibum Dębska, Ilv Skarvenkow, Truskawkoweho, Miwako :3, HaKi Han, Yumako Tsukiyama, Królowa Śniegu, Mrs. Leighton, hinigoria, Martynie Olejarczyk, haru-ssi, Kasumi Kuno, Ivani-chan oraz wszystkim Anonimom, którzy mi komentują, a także osobom, które czytają mojego bloga, ale nie zostawiają po sobie śladu najserdeczniejsze życzenia. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę wam dużo zdrowia i szczęścia, dobrych ocen w szkole, drugiej połówki, masy weny, spełnienia marzeń, dużo lśniących snów, kpopowych gadżetów, pójścia na koncert swoich idoli, wyjazdu w miejsce, w które naprawdę pragniecie pojechać, radości i uśmiechów na twarzy, masy pomysłów, tak cudownych czytelników jak ja mam i wszystkiego co najlepsze. 

Sherleen ;3



("Heart") Rozdział 24

Dzisiaj macie chyba jakiś dzień dobroci, bo kolejny rozdział mi się naskrobał ;3
Sherleen.





Leżał na boku, starając się zatrzymać wciąż płynące łzy. Minho spał obok niego, czasem cicho pochrapując, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, co narobił. Taemin załkał cicho, kuląc się  w sobie jeszcze bardziej. Wiedział, że później będzie cierpieć. Zdawał sobie sprawę, że ból. jaki będzie czuł, niemal zmiażdży mu serce. Nie tylko ten mentalny, ale i fizyczny. Przyciskał dłoń do klatki piersiowej, kiedy niespokojne i zranione serce biło szaleńczym rytmem, co jakiś czas przyprawiając go o falę bólu. Starał się uspokoić. Zebrać jakoś myśli, ale nie umiał, a łzy wciąż płynęły, mocząc poduszkę. Minho kochał Taeyeon i nawet jeśli zapomniał o niej na te kilkanaście cudownych minut, to ostatecznie jego serce i tak należało tylko do niej. Nie do Taemina i to bolało najbardziej. Bo nie ważne jak bardzo tego pragnął, nigdy nie będzie nią. Nigdy nie stanie się kimś ważnym dla starszego. Kimś, z kim mógłby dzielić życie. Nigdy, bo od samego początku był na przegranej pozycji.
- Idiota… - wyłkał, mówiąc bardziej o sobie, niż o śpiącym obok mężczyźnie. Był idiotą, bo pozwolił sercu na nowo pokochać tego, którego już wcześniej kochało, przysparzając sobie tylko bólu. Serce Minho go nie kochało. Wciąż było zajęte przez Taeyeon, dziewczynę – ducha, która przewróciła życie Taemina do góry nogami. Minho przekręcił się na bok, kładąc ramię w talii młodszego. Chłopak automatycznie zesztywniał, niemal krztusząc się łzami. Musiał stąd wyjść. Wziąć prysznic i zasnąć w swoim pokoju, a później udawać, że nic się nie stało, mając nadzieję, że starszy nie zapamięta nic z tego, co zaszło między nimi. Wysunął się spod ramienia Minho i postawił stopy na chłodnej podłodze, wstając. Od razu się zachwiał, czując ból w dolnej części ciała, ale i lekkie osłabienie. Oddychał ciężko, rękę wciąż przykładając do piersi. Serce już nie bolało. Nie w fizycznym tego słowa znaczeniu, dzięki czemu mógł chwiejnie podejść do swoich ubrań i naciągnąć je na siebie. Wytarł dłonią mokry policzek, zerkając na śpiącego Minho. „Nie mogę go tak zostawić” – pomyślał. Chwycił za jego bokserki i podszedł do łóżka, naciągając je na starszego, a później to samo zrobił ze spodniami. Koszulę sobie darował. Chciał, aby nie pozostał żaden ślad tego, co wydarzyło się między nimi. Dzięki temu istniała większa szansa, że Minho nie będzie nic pamiętać. Tak było łatwiej. Przykrył go kołdrą, przez chwilę stojąc jeszcze nad nim. Po dłuższej chwili pochylił się i pocałował jego policzek, szepcząc:
- Ty nawet nie wiesz… nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo cię kocham.
Kolejna słowa łza spłynęła po jego policzku, a serce ścisnęło się boleśnie. Minho przekręcił się na bok, mrucząc coś przez sen. Taemin odwrócił się szybko, wycierając policzek i opuścił pokój starszego.

           
Obudził się z wielkim bólem głowy. Usiadł, jęcząc cicho pod nosem i złapał się za czoło.
- Moja głowa… - wystękał, masując ją dłońmi. Otworzył niechętnie oczy, rozglądając się po pomieszczeniu. Był w swoim pokoju. Sam. Zamrugał kilka razy powiekami, spoglądając na miejsce obok siebie. Coś było nie tak.
- Taemin… - zaczął, kiedy w jego głowie pojawiły się obrazy nagiego chłopaka, jęczącego głośno z przyjemności. Pokręcił energicznie głową, nie bardzo wiedząc, czy to był sen. Zaczął rozglądać się po pokoju, szukając jakichś oznak tego, że jednak nie śnił, ale wszystko wydawało się być takie jak wcześniej. Zerknął pod kołdrę. Miał na sobie spodnie i bokserki. Opadł na łóżku z westchnieniem.
- Czyli jednak śniłem – powiedział głośno, nie bardzo zadowolony z tego odkrycia. Przymknął powieki, wyobrażając sobie piękne, nagie ciało Taemina, po którym mógłby wodzić dłońmi. Wyobraził sobie, że go całuje i nagle na nowo usiadł, kręcąc głową. Co się z nim działo?
- Chyba za długo już jestem w celibacie – mruknął, spoglądając w bok na zegarek stojący przy łóżku na szafce. Jedenasta dwanaście. Westchnął głośno, wiedząc, że musi wstać i się ubrać. A wcześniej wykąpać, bo śmierdział alkoholem. Niechętnie wygramolił się z wygodnego łóżka, narzekając cicho na ból głowy i ruszył do łazienki, aby się odświeżyć.

           
- Jonghyun – wymruczał Key, patrząc na śpiącego obok siebie mężczyznę. Po wyznaniu swoich uczuć i namiętnym pocałunku poszli do pokoju starszego, gdzie leżeli wtuleni w siebie i po prostu rozmawiali. Nic więcej nie zaszło między nimi. Mieli czas. Dużo czasu, który spędzą razem, jako para. Uśmiechnął się czule, przejeżdżając palcem po nosie starszego, który zmarszczył go nieco i przewrócił się na bok, obejmując go mocniej ramieniem. Kibum zachichotał pod nosem, zastanawiając się, co by było, gdyby w końcu mu wszystkiego nie wykrzyczał? Najpewniej nadal krążyliby wokół siebie, nie wiedząc o swoich uczuciach. Wiele by stracili, a tak wreszcie mieli siebie i wiedzieli jak wiele dla siebie znaczą.
- Wstawaj – powiedział nieco głośniej, tykając go palcem w policzek. Jonghyun otworzył jedno oko, spoglądając na niego i wymamrotał:
- Nie chce mi się.
- A to mnie mało obchodzi. Zaraz południe, jestem głodny no i musimy zobaczyć jak tam reszta żyje.
Jonghyun westchnął głośno, otwierając drugie oko. Kibum miał rację. Powinni sprawdzić, co z Minho i Taeminem. No i zaszczycić w końcu swoją obecnością salę, aby dowiedzieć się, czy wszystko jest w jednym kawałku.
- Jak myślisz, Minho pił? – spytał, przecierając ręką zaspane oczy.
- Na pewno. W końcu dzisiaj jest rocznica jego i Taeyeon.
- Musi być w rozsypce.
- Tak. Nie mówmy im dzisiaj, że jesteśmy razem. Nie chcę zranić Minho, bo wiesz on taki dzień ma, a my dobre nowiny.
- Dobrze, ja nie ma nic przeciwko. Ciekawy jestem, czy jest w ogóle zdatny do użytku dzisiaj.
- A ja czy zasnął pod stołem na sali, czy jednak doczłapał do pokoju.
- Chodźmy, czas się przekonać.
Kibum zaśmiał się cicho, wychodząc z łóżka i złapał starszego za rękę idąc wraz z nim na korytarz, a później na dół. Wykąpią się i przebiorą nieco później. Na razie musieli sprawdzić kilka rzeczy.
Kiedy tylko weszli na stołówkę, zauważyli Taemina siedzącego samotnie przy stoliku i grzebiącego w swoich naleśnikach. Chłopak był blady i jakby bez życia, co bardzo zaniepokoiło Key, który podbiegł do niego szybko, siadając na wolnym miejscu.
- Hej, Minnie – powiedział, a młodszy spojrzał na niego, uśmiechając się delikatnie.
- Hej, umma – odpowiedział nieco zachrypniętym głosem. Key od razu zauważył, że młodszy miał lekko zaczerwienione oczy.
- Coś się stało? Dobrze się czujesz? Jesteś blady.
- Nie spałem zbyt długo, no i wczoraj chyba przesadziłem nieco z tańcem, to dlatego. Prześpię się porządnie i będzie okej.
- Nie powinieneś tańczyć. Lekarz ci zabronił i Onew hyung przestrzegał, abym cię dopilnował…
- Jest okej, a hyung wcale nie musi wiedzieć. Grała muzyka, ludzie tańczyli, to ja trochę też. To nie pierwszy raz jak robiłem to po kryjomu, więc nie musisz się martwić.
Key patrzył na niego przez chwilę, przetwarzając w myślach słowa młodszego i w końcu uśmiechnął się, przytakując mu.
- Widziałeś Minho? W ogóle dużo wczoraj wypił? – spytał Jonghyun, a Taemin skrzywił się nieco na wzmiankę o brunecie.
- Dość sporo, ale zaprowadziłem go do pokoju i położyłem spać – odpowiedział, posyłając wymuszony uśmiech w stronę starszego Kim. Żaden z jego przyjaciół nie zorientował się, że chłopak udaje.
- Czyli dzięki tobie nie musiał spać pod stołem – zaśmiał się Jjong.
- Tak, to prawda.
- W ogóle to, co dzisiaj masz zamiar robić? Jutro wracamy do Seulu, to chcesz spędzić czas razem?
Taemin zastanowił się chwilę. Jakoś nie miał ochoty na pogawędki i zabawę w tym w sumie wesołym gronie. I nie chciał widzieć, ani tym bardziej rozmawiać z Minho. Westchnął cicho.
- Ja odpadam. Przejdę się na plażę na jakieś pół godziny, a później idę spać. Muszę nieco odżyć zanim wrócimy, bo hyung mnie udusi – powiedział. Key uśmiechnął się do niego, klepiąc po ręce, a Jjong poszedł zamówić śniadanie sobie i młodszemu.
- Myślę, że to dobry pomysł. Tylko nie siedź zbyt długo na słońcu – odpowiedział Kibum. Taemin uśmiechnął się do niego delikatnie i wstał, zostawiając prawie nietkniętego naleśnika na talerzu. Chciał się ulotnić ze stołówki zanim przyjdzie Minho.
- To ja idę. Teraz będzie tam nieco mniej ludzi – mruknął i ruszył w stronę drzwi, zostawiając samego Key.
Minho wszedł na stołówkę dokładnie pięć minut po tym jak Taemin ją opuścił. Krzywiąc się na ból głowy, podszedł do stolika, przy którym siedział Key i zajął jedno z czterech miejsc, mówiąc:
- Umieram.
- Było trzeba tyle nie pić – stwierdził Kibum, patrząc na Minho, który wyjątkowo wyglądać na dość wypoczętego.
- Nie dobijaj mnie. Gdzie Jonghyun i Taemin?
- Jongie poszedł po śniadanie, a Taemin już je zjadł i poszedł odpocząć. Wczoraj za dużo tańczył i teraz wygląda niemal jak śmierć.
Minho uniósł do góry jedną brew, drapiąc się po głowie.
- Aż tak źle wygląda? – spytał.
- Za dużo wysiłku. No i musiał cię targać do pokoju. Powinieneś mu podziękować.
- Podziękuję, o to się nie musisz martwić.
- Mam nadzieję.
Zapadła między nimi cisza. Jonghyun wrócił do stolika z dwoma talerzami pełnymi naleśników. Minho siedział przez chwilę, obserwując jak relacje między jego przyjaciółmi ponownie wróciły do normalności i się uśmiechnął. Zdecydowanie wolał jak oboje mieli zawieszone bronie, niż jak ze sobą walczyli. Zerknął na naleśnik, czując, że się robi głodny, więc wstał i ruszył po swoje śniadanie, zostawiając ich samych.